Blog o życiu, poglądach, rapie, ulicach i dziurach w podeszwach
Blog > Komentarze do wpisu

"Nowela", czyli moja nowela

Przedstawiam Wam nowelę napisaną przeze mnie na język polski, która bardzo odkrywczo i twórczo nazywa się "Nowela".

Wojtek wysiadał właśnie z autobusu. Nagle spojrzał na szyld znajdujący się na przecznicy sto metrów od szkoły. "Nowe lampy w ofercie".
- Nowe lampy w ofercie... Nowe lampy? No-we-la... Nowela?! - cichy szept przerodził się w przepełnione złością syczenie. Chłopak zaklął parę razy w myślach. Totalnie zapomniał o zadaniu domowym z języka polskiego. Cały poprzedni tydzień był zbyt ciężki by jeszcze myśleć o szkole. Rekolekcje, przeprowadzka, kłótnia z rodzicami. Usprawiedliwiał się w myślach:
- Gdzie w tym wszystkim miałem znaleźć czas na spełnianie jakiś niewyżytych zachcianek nauczyciela? Czy to jest jakiś obóz pracy? Człowiek sobie nawet nie może spokojnie z toalety skorzystać. To reportaż, to nowela. Zero życia towarzyskiego! Wykończą nas! Do trzydziestki nie dożyjemy! Ja się w ogóle pytam co to jest nowela? Ktoś w ogóle wie o co chodzi w noweli? Jak to do licha napisać?
Kiedy tak narzekał w myślach, na pasach zauważył swojego najlepszego kolegę z klasy. Michał stał i próbował wymusić pierwszeństwo na przejeżdżającym samochodzie w nieświadomości, że jest to auto pani dyrektor. Klakson szybko przerwał monolog Wojtka, a gdy ten ocknął się z letargu szybko rzucił się w kierunku niedoszłego samobójcy.
- Siema Majkel. Tobie coś wiadomo o noweli, którą mieliśmy rzekomo na dzisiaj napisać. Wmówimy mu, że nie było nic, co nie?
- Słuchaj stary, siedziałem nad tym do północy. Spróbuj tylko zrobić cokolwiek, żeby nie sprawdzał tych nowel, to zrobię z Tobą to co z bohaterem mojego "Nożownika". Wiesz jaka frajda? Wszystkich uśmierciłem!
- Ta. Super. - ironizował pod nosem Wojtek - Przecież dobrze wiesz, że nie zdążę tego napisać, a wszystkie kropki w tym półroczu wziąłem już na początku. Jak przez to, że raz coś ci ponoć wyszło zostanę w klasie, to przyjdziesz pogadać z moimi rodzicami i powiesz im, jak wielką frajdę miałeś przy pisaniu tej twojej, pożal się Boże, noweli.
- Nie bój żaby gościu! Jesteś twórczy, to do ósmej godziny coś wymyślisz. Przecież to ma być krótkie. Punkt kulminacyjny, mało bohaterów i gra. Zero filozofii, pozabijasz wszystkich i będzie super. - wydusił wyraźnie podekscytowany Michał, gdy przechodzili przez szkolne drzwi wejściowe. Wojtek zdenerwowany podbiegł do planu. Do lekcji polskiego zostało jeszcze niecałe siedem godzin, a on nawet nie wiedział o czym chce napisać i jak tak naprawdę powinno się pisać nowele. Odpakował bułkę z szynką z papieru śniadaniowego, wgryzł się i przeżuwając nerwowo poszedł na pierwszą lekcję.
- Spróbuję napisać to na następnej przerwie - rzucił szybko w powietrze, ale Michał usłyszał to i lekko przytaknął głową.
- Mistrzu! Nie uwierzysz! W sklepiku zrobili promocje! Nasze ulubione chrupki są teraz o 50% tańsze! Zbieraj się zanim nam wszystko wykupią. - zafascynowany głos wyrwał Wojciecha z letargu po nudnej lekcji języka niemieckiego.
- Przecież miałem pisać nowe... - urwał, gdy dotarł do niego fakt, że nigdzie indziej nie kupi jego ulubionego przysmaku po tak niskiej cenie. Pobiegł szybko, tak że powietrze tłoczyło łzy w oczach, wprost do sklepiku. Wyciągnął portfel, a z niego wypadła kartka "Na poniedziałek napisać nowelę". Rozdrażniony rzucił banknot w kierunku sprzedawcy. Czekał przez parę minut. Myślał nad tematem, ale muzyka i gwar, a przede wszystkim głód nie pozwoliły mu wymyślić nic bardziej twórczego niż próżne tytuły takie jak "Chrupki", czy "Bułka z szynką, którą zjadłem". Usłyszał dzwonek. Uderzył pięścią we framugę drzwi. Kolejna przerwa była następną z rzędu porażką. Nauczyciel z polskiego miał dyżur na korytarzu, gdzie humanistyczna klasa chłopców miała lekcje. Szansa na dyskretne napisanie zadania dla nauczyciela, który właśnie stał nad uczniami i opowiadał o tym, że w weekend był w muzeum była zatem bardzo mała i po paru próbach zeszyt wylądował z powrotem w plecaku. Trzecia poniedziałkowa przerwa była z góry zarezerwowana na spotkania klubu fanatyków kina niezależnego. Wojtek zarządzał tym kółkiem, więc wiedział, że w ciągu tych dziesięciu minut nawet nie zacznie swojego dzieła. Po tej przerwie zaczął mieć nadzieję na to, że rozpocznie swoją przygodę z pisaniem noweli, jednak szybko i owa nadzieja pękła jak bańka mydlana. Na godzinie wychowawczej mówiono o osobach zagrożonych z języka polskiego, czyli sprawa dotyczyła go bezpośrednio. Michał tylko krzywo się uśmiechał i widać było w jego oczach zakłopotanie, gdy wychowawczyni mówiła, że Wojtek ma najgorszą sytuację z wszystkich uczniów i ma nadzieję, że dzisiaj podwyższy średnią ocen dobrze napisaną nowelą. Zaciśnięte pięści Wojtka zdradzały burze emocji, jaka właśnie ma miejsce w jego umyśle. Najchętniej wstałby od ławki i wybiegł ze szkoły, jednak po jego ostatnim miesiącu absencji na lekcjach byłby to cios skutkujący rykoszetem poniżej pasa.
- Nieważne! - przerwał kolejną wymianę zdań z swoją podświadomością - N-O-W-E-L-A, to jest teraz najważniejsze.
Następna przerwa nie zaowocowała niczym nowym poza rozmową z jedną z najładniejszych, a zarazem najgłupszych dziewczyn w całym liceum. Wojtek pocił się i czerwieniał nie tyle ze wstydu przed dziewczyną, z którą starał się umówić już od pół roku, co ze względu na to, że nie chciał kończyć z nią rozmowy, a podświadomie czuł, że jeśli tego zaraz nie zrobi w jego zeszycie w miejscu, gdzie powinna być już cała nowela pozostanie tylko pośpiesznie spisane polecenie jej przygotowania z poprzedniej lekcji języka polskiego.
- Czy to tak już naprawdę musi być, że jak chcesz coś zrobić, to nie ma na to czasu, a jak jest czas to akurat o tym zapominasz? - zapytał wysoką blondynkę Monikę przerywając jej wywód na temat wyższości torebek od Prady nad tymi od Versace.
- Że co? Bo ja nie wiem o co kaman teraz, więc wiesz...
- Nowela kobieto, nowela. - zdenerwowany przestał dostrzegać jej piękno, a chciał się tylko jak najszybciej od niej uwolnić.
- Co nowela? No wiesz Wojtuś, ja tam "Klanu" nie oglądam za często, ale jak chcesz to z tobą w sumie nawet mogę, jeśli chcesz. "Życie, życie jest nowelą raz przyjazną, a raz wrogą. (...) Życie, życie jest nowelą, której nigdy nie masz dosyć" Fajna pioseneczka nawet taka. Skromna, a ma coś w sobie takiego intyrgującego co nie?
- Nie! Nowela jest mi wrogą zawsze i mam jej dosyć! - wydarł się i zapłonął w duchu, a na policzkach jak neon zaświeciły dwa czerwone rumieńce, przez zęby wycedził - Niefajna! Ta piosenka jest niefajna! W ogóle nie fajna! Nie ma takiego słowa jak fajna w polskim w ogóle! Jakieś amerykańskie bzdury, a człowiek musi nowele napisać po polsku. Co to, to nie, żeby cokolwiek dzisiaj było "fajne"!
Rozwścieczony podbiegł do swojej torby. Był tak roztrzęsiony, że aż dzwoniło mu w uszach, nagle zadzwoniło jeszcze głośniej. Był to dzwonek na lekcję. Chłopak na skraju załamania nerwowego kopnął w plecak. Rozładował emocje na zielonym kawałku materiału latającym przez chwilę po całym korytarzu i wszedł do klasy. Po piątej lekcji miał zawsze korki z historii. Nienawidził dat i drzew genealogicznych dynastii królów polskich. Nienawidził, bo nigdy nie potrafił się ich nauczyć. Obecność na tych zajęciach była obowiązkowa, więc włócząc wściekle nogami wszedł do pracowni z historii. Żadnym zdziwieniem dla Michała nie było, że nazwał Łokietka "skurczonym imbecylem", jednak reszta grupy rozszerzonej oburzyła się tym faktem i podejrzliwie patrzała przez całe zajęcia na, mierzącego ich wzrokiem obłąkanego zabójcy, Wojtka. Wszelkie granice cierpliwości zostały przekroczone, w momencie gdy Michał oznajmił na przedostatniej przerwie, że właśnie przypomniał sobie, że sekcja teatralna ma teraz próbę i muszą chyba iść zagrać swoje role do spektaklu, w który się zaangażowali. Na ironię, gdy kłębek nerwów zaczął demolować scenę, opiekun grupy teatralnej stwierdził, że jak na tak młodego chłopaka, to ma on genialny talent i niespożyte umiejętności do zagrania zdesperowanego i zdenerwowanego dyrektora cyrku w interpretacji noweli "Orso" Henryka Sienkiewicza. Słowo "nowela" zaczęło powoli działać na Wojtka, jak czerwona płachta na byka. "No to teraz jeszcze jedna nowela Sienkiewicza i przechodzimy do Hamleta", każde zdanie wydawało mu się być przepełnione złowrogą i wszędzie wplatającą się nowelą. Wojtek trzęsąc się i drgając wybiegł z próby na korytarz. Gdy usłyszał dzwonek stracił nad sobą kontrolę. Zaczął uderzać głową w ścianę, kopać po drzwiach do windy. Na szczęście chwilę potem z sali wyszedł Michał i odciągnął sapiącego i plującego jadem desperata.
- Spokojnie, dasz radę to napisać brachu. Ja Ci pomogę.
- Spadaj. Teraz to już na pewno nigdzie nie pojadę na wakacje. Kapa z polskiego. Super perspektywa, przez jedną głupią nowelę! - widząc żal w oczach przyjaciela Wojtek uspokoił się trochę i poszedł ze spokojem na kolejną lekcję, snując się i ociągając jakby zdążał na stracenie. Nauczycielka była nieświadomie łaskawa, bo przerobiła temat szybciej niż przeciętnie i wypuściła klasę pięć minut przed dzwonkiem z sali za obietnicą tego, że gdy wyjdą będą cicho. Wojtek nie wiedział o czym chce napisać, ale dopiero wtedy miał czas by o tym pomyśleć. Czas uciekał. Zegar pokazywał, że do końca dłuższej przerwy między siódmą, a ósmą lekcją zostało jeszcze niespełna dwadzieścia pięć minut. Michał podszedł i powiedział:
- Możesz napisać o czymkolwiek, grunt, żebyś miał puentę. Nowela może być nawet o tym jak kupowałeś dzisiaj bułkę w piekarni.
Na te słowa okładka zeszytu z hukiem uderzyła o parapet. Pióro Wojtka zaczęło kreślić litery szybko i dokładnie, bez żadnego zawahania. Chłopak pod nosem tylko wybełkotał:
- Dzię...ki Ci... Michał. To jest dobre. Mam pomysł. Nie mów nic teraz. Ci... Ci... - i zamyślony zaczął uciszać sam siebie.
Wszedł w trans. Minuty mijały, a kartki były zapełniane w ekspresowym tempie, jedna po drugiej. Dzwonek zadzwonił. Grymas na twarzy świadczył tylko o jednym. Nie zdążył. Starał się, ale zabrakło czasu. Jest już za późno. Nauczyciel podchodzi do drzwi, przekręca klucz, zaprasza klasę do środka. Zawiedziony Wojtek zamyka zeszyt i z rezygnacją wchodzi do klasy.
- Nie mam puenty Michał. Leżę jak mnie zapyta. Zabrakło mi czasu na puentę.
Nauczyciel rozgląda się po klasie. Celuje wzrokiem z nad dziennika. Namierza. I strzela!
- Wojciech Malinowski i jego nowela! Prosimy! Pokaż nam co tam przygotowałeś. - w głosie nauczyciela czuć trochę współczucia, ale też pogardy. Jest przekonany, że praca Wojtka jest słaba, albo wcale jej nie ma.
- Moja nowela, nie jest zbytnio ambitna, może dlatego, że nie ściągnąłem jej z internetu - próbuje zażartować wyraźnie zakłopotany młodzieniec - ściślej to sprawa ma się tak, że nazwałem moją nowelę "Nowela".
W klasie słychać cichy pomruk, śmiech i szept Michała: "Kolejna klapa". Wojtek zaczyna czytać swoją nowelę. Nauczyciel po większej części przerywa:
- Może to niegrzeczne, że zatrzymuję cię w momencie, w którym za chwilę masz przeczytać puentę, ale boję się, że zapomnę, albo że nie starczy mi czasu, żeby powiedzieć ci, że jak uczę w tej szkole od piętnastu lat nikt jeszcze nie napisał tak dobrej noweli. Jestem dumny, że mam takiego ucznia! Możecie być pewni, wszyscy jak tu siedzicie, że pan Wojciech Malinowski ma zadatki na wybitnego poetę, a niedoszły poeta w klasie na następny rok nie zostanie, przynajmniej nie z powodu języka polskiego. - podsumował starszy mężczyzna, puszczając oko do autora noweli - Kontynuuj zatem.
- No i widzi pan, po takich superlatywach wynika krępująca mnie sytuacja. Bo ja... Ja nie zdążyłem napisać więcej i nie mam puenty, ale chciałbym po tym wszystkim co tu zaszło ją dopowiedzieć. Moja nowela opowiada o człowieku, który zapomniał napisać noweli i napisał na szybko nowelę o człowieku, który zapomniał napisać noweli i... dobrze, mniejsza o to. Oczywiście nie pochwalam nie robienia zadań w domu i potem szybkiego uzupełniania ich na kolanie w szkole, ale puentą z mojej noweli może być myśl, że jeśli ma się tylko nadzieję i walczy się mimo wszystko, mimo swoich poprzednich błędów i niedopatrzeń, do końca, to można osiągnąć dużo więcej niż stawka i cel do którego się dąży.
Po klasie rozeszła się fala oklasków i wiwatów.

 

 

 

 

 

Można również przeczytąć i ocenić na http://opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=61667 lub http://szstarnowskiegory.czwartawladza.edu.pl/strona/tekstywlasneczytaj.php?typ=prozawlasne&id=8

 

Oczywiście czekam też na komentarze tutaj :)

sobota, 17 kwietnia 2010, ryjeek

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Piotrek, aamg7.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/11/20 08:03:39
Sam lubię pisać nowelki... dlatego też Twoja przypadła mi do gustu :) Ciekawi mnie jeden fakt... co dostałeś? :D Za pewne 5 albo i 6 :P
-
Gość: elo, dps225.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/07/05 00:13:28
Bardzo ciekawa a nawet zajebista nowela. pozdro